S

S

MA

Premium Sound

MIP

Polpak

czwartek, 30 października 2014

Wzmacniacz lampowy Ming Da MC88-C






Wstęp
W maju br. opisywałem premierowy firmowy wzmacniacz Ming Da MC34-ASE (czytaj TUTAJ). Jest to przedstawiciel nowej linii Ming Da, obudowy tej serii wycinane są na japońskich obrabiarkach numerycznych CNC marki Fanuc. Przedsiębiorstwo powoli wycofuje stare modele i zastępuje je całkowicie nowymi, które mają design dopasowany do gustu zachodniego odbiorcy. Trochę szkoda, bo chińskie wzornictwo „imperialne” ma swój niezaprzeczalny urok i swoisty styl. Ale co robić, idzie nowe, tak więc na rynku pojawił się następca egzemplarza MC34-A, oznaczony jako MC88-C (póki co, oba modele znajdują się równolegle w ofercie). Oczywiście, Szanowny Czytelnik doskonale wie, iż nieco z nim się przekomarzam pisząc: „szkoda, że idzie nowe”, bo postęp bez wątpienia jest potrzebny światu, a także i audio-stereo.

Rok temu miałem sposobność TUTAJ testować „polski” model (specjalnie budowany na rynek polski) Ming Da MC88-PL, teraz przyszła kolej na najnowszy MC88-C. Wzmacniacz został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki Ming Da – firmy Elektropunkt z Bydoszczy.

Wrażenia ogólne i budowa
Wzornictwo wzmacniacza reprezentuje nowy firmowy styl Ming Da – w takim designie wykonywane są wszystkie premierowe modele urządzeń. Przedsiębiorstwo kilka lat temu zakupiło ultranowoczesne japońskie obrabiarki numeryczne CNC i to na nich wycinane są metalowe obudowy. Korpus MC88-C wykonany jest z wycinanego aluminium i stali (6 mm), ranty są zaokrąglone. Stal obudowy anodowana jest na czarno – bardzo efektownie to wygląda. Generalnie można napisać, że wzornictwo Ming Da nieco przypomina austriackiego specjalistę od lamp – firmę Ayon, ich obudowy są bardzo podobne. Oczywiście, nie chcę napisać, ża Ming Da to stylistyczne zapożyczenie od Ayon, ale pewnego rodzaju wzorem dlań na pewnie jest. I bardzo dobrze.

Na froncie zamontowano, po obu jego skrajach, dwie duże gałki (wytoczone w aluminium) z pokrętłem w kształcie trójkąta (wskazówki?). Lewa odpowiada za wzmocnienie głośności, a prawa za wybór źródła. Gałki nadają ciekawy wygląd urządzeniu; dzięki nim front (i cały wzmacniacz) świetnie prezentuje się. W MC88-C, w odróżnieniu od innego niedawno testowanego przeze mnie wzmacniacza o symbolu MC34-ASE, owe gałki zamontowane są na froncie, a nie na górze pokrywy. Dlatego nieco skrytykowałem takie rozwiązanie w MC34-ASE – a to z uwagi na to, iż po nałożeniu ochronnej klatki na lampy, blokowany jest dostęp do pokręteł. Tu, w MC88-C, pierwotnie również zaimplementowano takie rozwiązanie, na szczęście konstruktorzy Ming Da nie są głusi na krytykę i w obecnych wzmacniaczach gałki montowane są już na froncie. Na froncie, centralnie, umieszczono wskaźnik wychyłowy UV (lekko podświetlany), którego wskazówka faluje wraz z natężeniem dźwięku.

Po wciśnięciu przycisku sieciowego (z boku urządzenia) gałka wzmocnienia automatycznie przekręca się do pozycji minimalnej, wzmacniacz rozpoczyna rozżarzać lampy elektronowe. Dopiero po około 30 sekundach gałka wzmocnienia ponownie wraca do poprzedniej pozycji (ustawionej przez słuchacza przed wyłączeniem sprzętu) – Ming Da zaczyna grać. W związku z tym proces uruchamiania MC88-C prezentuje się bardzo intrygująco i przyjemnie. Dodatkowym tudzież bonusem jest ...aromatyczny zapach lamp, który rozsiewa się po całym pokoju. Nie wiem, czym taka woń wzmacniaczy lampowych jest spowodowana, lecz jest to swoista wartość dodana, która szczególnie wieczorami stanowi o dużej przyjemności odsłuchów (poza światłem żarzących się lamp, oczywiście).

Na górze obudowy, z tyłu umieszczono dużą puszkę pokrywy transformatorów wyjściowych i sieciowego. Przed puszką sterczy rząd czterech niebieskich lamp elektronowych KT88 osadzonych tradycyjnie na sztorc. KT88 wyprodukowane są przez chińską firmę Jinvina, która wchodzi w skład przedsiębiorstwa Mei Xing, czyli właściciela marki Ming Da. Z przodu, bliżej frontu znajduje się kolejny rząd lamp elektronowych – to niewielkie dwie 12AX7 i dwie 12AU7 marki Ruby. Lampy elektronowe można zabezpieczyć klatką ochronną, która wykonana jest z zabarwionego na lekko żółto tworzywa sztucznego – kratownicy z pleksi. Klatka przymocowywana jest za pomocą czterech punktów mocujących w obudowie. Montaż lub demontaż klatki to czynność bardzo łatwa i szybka. Bezproblemowa.

Z tyłu, po prawej stronie osadzono gniazdo sieciowe IEC wraz z zintegrowanym szklanym bezpiecznikiem. Mniej więcej po środku panlu tylnego zamontowano sześć solidnych terminali głośnikowych – osobne dla impedancji kolumn 4 Ohm i 8 Ohm. Po lewej stronie znajdują się dwa rzędy czterech wejść źródłowych RCA – są to gniazda już nie wysokiej jakości lecz bardzo wysokiej jakości. Podobne można spotkać w bardzo drogich urządzeniach. Gniazda RCA zabezpieczone są specjalnymi wkręcanymi plastikowymi zatyczkami, które demontuje się po prostu odkręcając je jednym ruchem ręki. Bardzo pożyteczna sprawa.

W komplecie znajduje się pilot zdalnego sterowania – wycięty jest z jednego bloku stali, wewnątrz wydrążonego. Do środka można dostać się po odkręcenia denka. Sterownik obsługuje tylko trzy funkcje: ciszej, głośniej i wycisz (Mute). Nie ma dostępu do selekcji źródeł.

Masa wzmacniacza to 24 kg, czyli niemało, ale dla urządzeń lampowych to normalny standard. Wymiary 20 x 39,8 x 34 cm (W x S x G). MC88-C wyposażony jest w autobias. Dokładne dane techniczne dostępne są TUTAJ.




Obudowa wycięta jest z grubego aluminium (6 mm)

Bardzo efektowne regulatory z metalu

Rząd niebieskich lamp KT88 marki Jinvina, przed nimi po dwie 12AX7 i 12AU7 firmy Ruby


Zbliżenie na lampy elektronowe KT88 marki Jinvina

Na pokrywie wygrawerowane jest logo Ming Da

Zbliżenie na logo Ming Da

Na pokrywie transformatorów wytłoczona jest nazwa Mei xing, czyli przedsiębiorstwa produkującego sprzęt marki Ming Da



Przykładny, typowy dla Ming Da montaż typu "point-to-point" - widok jak z obrazka

Na spodzie pokrywy zamontowano cztery solidne stopy antywibracyjne

Pilot zdalnego sterowania

Głos Marii Callas słuchany z winylu na wzmacniaczu Ming Da brzmi wręcz bajecznie...

Gra gramofon Clearaudio Emotion, przedwzmacniacz to 1ARC Arrow

Grają kolumny AudioSolutions Guimbarde


Rzut ogólny na sprzęt odsłuchowy - kolumny to Vienna Acoustics Mozart Grand i Polk Audio TSx550T

Przekrój słuchanej muzyki z serwisu streamingowego WiMP HiFi



Wrażenia odsłuchowe
Wzmacniacz ma niemałą moc jak na urządzenie skonstruowane w oparciu o lampy elektronowe, bo aż 2 x 50 Wat – i pisząc krótko – od razu to słychać. Brzmienie jest masywne, sugestywne i obfite. Nasycone tonalnie. A jednocześnie plastyczne i spójne, lekko (a w zasadzie: leciutko) osłodzone. Przy czym owe „osłodzenie” jest charakterystyczne dla lamp KT88 i objawia się w całym paśmie. Nie ma tu przy tym żadnej przykrej lepkości dźwięku, czy kleistości, która powodowała by jego zbrylenie lub skawalenie. Pisząc obrazowo: jest przyjemna słodycz, ale nie ma cukierkowatej waty cukrowej. Niskie tony bowiem otrzymują nie tylko dociążenie, ale również niejaką akcelerację typową dla lamp KT88, czyli zaokrąglenie najniższych składowych, a przyśpieszenie wyższych. Uwidacznia się to dosadnym dopchnięciem, a także równoległym głębokim „pyknięciem” (przepraszam za te kolokwializmy) odczuwanym jakby bas pochodził wprost z wzmacniacza bardzo wysokiej klasy (czytaj: znacznie droższego). Generalnie niskie tony, ich rasowy ton, głębokie zejście oraz wyjątkowe zróżnicowanie stanowią o silnej stronie Ming Da MC88-C w tym wymiarze.

To, że basy stanowią o dużej atrakcyjności wzmacniacza nie wyklucza faktu, iż pozostałe pasma nie warte są uwagi i opisu, a wręcz przeciwnie. Można tu i ówdzie przeczytać, że tzw. lampy dostarczają brzmieniu „ciepłe i słodkie wokale”. Owszem, jest to pewnego rodzaju uproszczone wyobrażenie, aczkolwiek nie wszystkie wzmacniacze lampowe taką cechę mają. Kilka razy słuchałem urządzenia lampowe, które mogły uchodzić za tranzystorowe – nie było w nich odczuwanego żadnego lampowego ciepła. I odwrotnie, niektóre tranzystory mają dużo słodyczy i gorąca w przekazie. W Ming Da MC88-C te proporcje są wypośrodkowane. Nie ma tu niechcianej lepiącej się słodyczy, nie ma również zanadto podgrzanej temperatury dźwiękowej. Jest lekkie (bardzo niewielkie, ale jest) posłodzenie, jak i ocieplenie. Można rzec, że są one odczuwane jako organiczne i naturalne, jako bezpośrednio związane z fizjologicznym, dobrze skonstruowanym brzmieniem, które jest atrakcyjne, składne i niemęczące. Ming Da posiada dźwięk, który dodatkowo eksponuje średnicę, lekko wypycha wokale, czyni instrumenty dobrze słyszalnymi – nasyca je ciepłem i masą, a jednocześnie powoduje, iż brzmią eufonicznie, kompletnie oraz komplementarnie. Ujemną stroną tego zjawiska jest nieco mniejsza rozdzielczość i detaliczność, bo najmniejsze szczegóły są zamazane, ale jest to cena, którą konstruktorzy wzmacniacza świadomie zapłacili za duże nasycenie tonalne dźwięku. Moim zdaniem, warto było uczynić taki krok, bo dzięki temu bardzo zyskuje ogólna muzykalność, a jest to cecha jak najbardziej pożądana.

Do wzmacniacza przyłączałem kilka par kolumn: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio 16 Hertz Canto Two, AudioSolutions Guimbarde, Amphion Ion+ oraz Polk Audio TSx550T. Najbardziej przypadła mi do gustu kompozycja ostatnia, czyli z głośnikami Polk Audio TSx550T. Trzeba pochwalić to zestawienie za wręcz zjawiskową lekkość brzmienia, nienachalny dźwięk, więcej niż poprawne wyważenie tonalne, dobrą wzajemne porozumienie, które można podsumować jednym słowem: synergia. A dwoma słowami: pełna synergia. Warto przy okazji zauważyć, że kolumny Polk Audio mają bardzo wysoką skuteczność 91 dB, która wręcz zachęca i namawia do łączenia ich ze wzmacniaczami lampowymi (lub mniej wydajnymi tranzystorowymi). Ming Da choć nie ułomek pod względem mocy (2 x 50 Wat), to wysoko skuteczne kolumny wyjątkowo lubi. Przejmuje kontrolę nad ich membranami wprost stuprocentowo. Włada nimi niepodzielnie niczym monarcha absolutny. Dźwięk Polk Audio jest potoczysty, masywny i sugestywny. Zachęcający do wielogodzinnych odsłuchów – zharmonizowany i przyjemny.

Krytyki Ming Da nie będzie, bo chociaż wzmacniacz ma swoje naturalne ograniczenia oraz "nie gra jak high-endowa zachodnia lampa za 30 000 PLN", to przedstawia sobą bardzo uczciwą propozycję zarówno wykonawczą, jak i dźwiękową. Czego tu więcej chcieć i oczekiwać?

Konkluzja
1. Wzmacniacz Ming Da MC88-C jest pięknie zaprojektowany, solidnie zbudowany, ma obudowę powycinaną na najnowszych japońskich obrabiarkach numerycznych CNC.  

2. Ming Da oferuje duży dźwięk – masywny i potoczysty, bardzo sugestywny. Na wskroś muzykalny. Dostarcza obfite, kapitalnie zróżnicowane basy, które wysoką klasą wychodzą poza pułap cenowy urządzenia. Średnica jest dobrze ułożona, lekko ocieplona, trochę dosłodzona – dzięki temu wokale brzmią bajecznie. Wybujała selektywność i zaawansowana detaliczność nie są priorytetem dla MC88-C.

3. Wzmacniacz najlepiej gra kiedy podłączyć do niego wysoko skuteczne kolumny – w powyższym teście bezapelacyjnie zwyciężyły Polk Audio TSx550T o czułości 91 dB.

4. Krótko pisząc, MC88-C to kolejny udany wzmacniacz lampowy ze stajni Ming Da, a nawet więcej – nadzwyczajnie udany.  Ming Da MC88-C to urządzenie, które zasługuje na dużą pochwałę i sowitą rekomendację, co niniejszym szczerze czynię.

5. Cena w Polsce – 5 500 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU), dwie monofoniczne końcówki mocy Rotel RB-03 oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, AudioSolutions Guimbarde (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU), Amphion Ion+ (test TU) i Studio16 Hertz Canto Two (test TU)
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech Young DAC z zasilaczem akumulatorowym M2Tech Palmer Power Station (test TU).
Komputery: McBook Apple i Toshiba Satellite S75.
Gramofon: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nagaoka MP-110 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Pro-Ject Phono Box RS, Arrow 1ARC (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Słuchawki: Harman Kardon CL (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), HiFMan HE-300 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), AKG K545 (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU), Taga Harmony HTA-700B i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Xindak serii Silver (test TU), Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).



sobota, 25 października 2014

Kolumny Polk Audio TSx550T - zapowiedź testu

Jest mi niezmiernie przyjemnie niniejszym anonsować test kolumn podłogowych Polk Audio TSx550T. Będzie to, zdaje się, ich pierwsza polska recenzja. Polk Audio to jedna z największych światowych firm audio; w Stanach Zjednoczonych jest to najważniejszy producent masowego sprzętu z pułapu tzw. home audio. Należy do tego samego koncernu, co wielkie amerykańskie przedsiębiorstwo Definitive Technology - DEI Holdings, Inc. z południowej Kalifornii. Warto wspomnieć, że do Polk Audio oraz Definitive Technlogy należy około 32 % rynku kolumn w USA, można więc napisać, iż są to przeolbrzymie ilości głośników kupowanych przez Amerykanów, bardzo popularne. Polk Audio oferuje sprzęty w przedziale od budżetowego do wyższego. Nie ma tu urządzeń klasy high-end - w zdecydowanej większości są jedynie przedmioty dostępne dla normalnie zarabiającego człowieka, który pragnie cieszyć się dobrym dźwiękiem w rozsądnej cenie.

Katalog Polk Audio obejmuje całą rzeszę rozmaitych kolumn głośnikowych, zarówno stereo, jak i do kina domowego. Są rozmaite kolumny podłogowe, podstawkowe, centralne, subwoofery, głośniki montażowe, zewnętrzne, komputerowe, czy soundbary. W portfolio można znaleźć również urządzenia bezprzewodowe (na Bluetooth i inne), a także kilka par ciekawych słuchawek. Są także głośniki samochodowe, jachtowe oraz wzmacniacze przeznaczone dla tego segmentu. Oferta jest przeogromna, doprawdy jest w czym wybierać.

Jak przypuszczam, marka Polk Audio nie jest jeszcze w Polsce zbytnio znana, jednakowoż niebawem to radykalnie zmieni się, bowiem niedawno krajowym dystrybutorem została doskonale znana firma Rafko spod Białegostoku. Rafko jest przedstawicielem takich marek jak: Definitive Technology, Myryad, Indiana Line, HiFiMan, Goldring, Melodika i kilku innych.

Kolumny Polk Audio TSx550T przyjechały do mnie już w ostatni wtorek, jednak dopiero wczoraj miałem czas, aby je wyjąć z gigantycznych kartonów, odpowiednio ustawić w pokoju oraz przyłączyć do wzmacniacza lampowego Ming Da MC88-C. Słucham na nich od wczoraj i muszę przyznać, że oferują ciekawy dźwięk - bardzo spójny, masywny i przyjemnie ciepły, plastyczny i obfity. Do tzw. lampy nadają się idealnie, mają doskonale wysoką skuteczność 91 dB. Niebawem podłączę je do wzmacniacza tranzystorowego Hegel H100, okaże się co naprawdę potrafią.

W uzupełnieniu napiszę jeszcze, iż dowiedziałem się od przedstawiciela dystrybutora Rafko, że polska cena Polk Audio TSx550T przewidziana jest na około 4 850 PLN, czyli będzie atrakcyjna. Kompletna polska oferta Polk Audio dostępna jest TUTAJ.











Logo Polk Audio zasługuje na duże uznanie, bo jest po prostu ładne (choć mało kojarzy się z audio)

piątek, 24 października 2014

Przedwzmacniacz gramofonowy 1ARC Arrow - ciąg dalszy

Dwa miesiące temu opisywałem przedwzmacniacz gramofonowy nowej, młodej polskiej firmy 1ARC. Przedwzmacniacz ten nosi nazwę 1ARC Arrow (pol. strzała). Cały test, dostępny jest TUTAJ. Pełna historia przedstawia się zaś tak iż, Stereo i Kolorowo uczestniczyło w kilku procesach "dostrajania" przedwzmacniacza przez konstruktora. Dlatego po kolei otrzymywałem parę wersji przedwzmacniacza, a tym razem (przedwczoraj) otrzymałem już ostateczną - przeznaczoną na rynek. Różni się ona od poprzedniej wyłącznie dopracowaniem estetycznym, wnętrze jest identyczne (sprzęt ma nowe nóżki antywibracyjne, nieco odmienną obudowę oraz jest oznakowane firmowymi logami). W związku z powyższym, nie umieszczam opisu odsłuchów, bo teoretycznie urządzenia poprzednie i obecne powinny grać tak samo. W praktyce jednak okazuje się, że subiektywnie najnowsza edycja brzmi jeszcze lepiej! Nie wiem jak to zjawisko racjonalnie wytłumaczyć; być może jest to spowodowane tym, że wersja rynkowa jest już w 100 % wizualnie wycyzelowana. Mogę jedynie napisać, że Arrow ma rewelacyjny dźwięk i jest perfekcyjnie wykonany z podzespołów wysokiej klasy. Muzyka z winyli brzmi fascynująco, bajecznie, miodnie...

Dystrybutorem 1ARC Arrow jest firma Vinyl Goldmine z Bielska-Białej. Cena rynkowa (przedwzmacniacz i zasilacz) - 3 199 PLN. Wraz z urządzeniem otrzymałem również firmowy przewód zasilający. Oficjalna premiera urządzenia nastąpi już niebawem, bo w listopadzie br.



Po lewej: 1ARC Arrow; po prawej, na górze: zasilacz do Arrow, przedwzmacniacze Ri-Audio PH-1 i Pro-Ject Phono-Box RS

Pre 1ARC Arrow

Zestaw testowy




Po prawej - przewód zasilający (nie wiem, czy jest to stałe wyposażenie Arrow)





czwartek, 23 października 2014

Kolumny podstawkowe AudioSolutions Guimbarde





Wstęp
Firma AudioSolutions z Litwy posiada w aktualnej ofercie rozbudowane dwie serie kolumn – są to Euphony oraz Rhapsody. Opisywałem już przedstawicieli owych grup – były to podstawkowe Euphony 40, kompaktowe podłogowe Euphony 50 oraz duże podłogówki Rhapsody 80 (czytaj TUTAJ). Wszystkie one wywarły na mnie duże wrażenie znakomitą dojrzałością dźwięku, który objawia się zdrowym i obszernym brzmieniem o ponad zwyczajnie rozbudowanej i esencjalnej średnicy. Plastycznej, klimatycznej i wyjątkowo muzykalnej. Konstruktorowi AudioSolutions, panu Giedyminasowi Gaidelisowi, udało znaleźć się swoisty złoty środek pomiędzy perfekcyjnym strojeniem akustycznym kolumn głośnikowych, a ich wybornym wykończeniem i przystępną (czytaj: nieprzesadzoną) ceną. Firmowe głośniki odznaczają się niebanalnym, wyszukanym wzornictwem, a także pełnokrwistym charakterem brzmieniowym. Nie ma w tych słowach krzty przesady, bowiem każdy, kto widział i słyszał AudioSolutions powinien przyznać mi rację. Zresztą warto nadmienić, iż kolumnami z tej manufaktury zachwycił się sam redaktor Srajan Ebaen z prestiżowego magazynu audio 6moons.com. Po testach modelu Rhapsody 200 Srajan zamówił takie (w białym wykończeniu) dla siebie jako stałe wyposażenie redakcji...

AudioSolutions Guimbarde są prekursorem nowej linii – nie należą ani do serii Euphony, ani Rhapsody. Przynależą do zupełnie osobnej (niebawem nastąpi też premiera referencyjnych kolumn Vantage). Słowo Guimbarde oznacza po francusku instrument muzyczny o polskiej nazwie drumla (Wikipedia: drumla - mały instrument wykonany z metalu, wyglądający jak mini harfa, gra się na nim trzymając go w ustach i szarpiąc palcem ruchomy języczek). Monitory Guibarde zadebiutowały na rynku kilka miesięcy temu, dziś mam miłą sposobność przedstawiać je Szanownemu Czytelnikowi. Zostały wypożyczone od polskiego dystrybutora marki AudioSolutions – firmy Premium Sound z Gdańska.

Wrażenia ogólne i budowa
Guimbarde dostarczane są w nieomal pancernych kartonach wyłożonych wielokrotnymi pokładami wycinanego styropianu. Kolumny są tak dokładnie zapakowane, że nie straszny im chyba upadek w opakowaniu nawet z 1 – 2 metrów, co jest dobrą informacją, bo nasi kurierzy lubią sobie „porzucać” paczkami podczas transportu, szczególnie w trakcie przepakowywania towaru z sortowni na samochód dostawczy. Nie raz otrzymałem uszkodzony towar przez firmę kurierską. Tu, w Guimbarde, coś takiego z uwagi na solidne opakowanie nie powinno się zdarzyć, no chyba, że po kartonie przejedzie czołg Leopard.

Co do wrażeń wizualnych, od razu napiszę, że monitory Guimbarde są wyjątkowo piękne – widać, że zmysł estetyczny konstruktora jest wysoko rozwinięty i zaawansowany. Można napisać, iż kolumny prezentują się niczym wprost ze szkoły włoskiego designu. To taki sam typ wzornictwa – efektowne, aczkolwiek stonowane. Nie przesadzone. Doskonałe wrażenie wywiera przede wszystkim perfekcyjnie wykonana stolarka – skrzynki wycięte są idealnie, a przecież ich kształt jest dość nietypowy. Przekrój poprzeczny przypomina kroplę wody, na froncie spłaszczoną; jest to forma absolutnie aerodynamiczna. Wracając do stolarki. Fornir z naturalnego drewna (egzotycznego o nazwie santos palisander) pomimo niesztampowego kształtu kolumn również położony jest czysto i równo – gabinetowo, wręcz po mistrzowsku. Na górze, dole i z tyłu skrzynek wmontowane są płytki pokryte połyskującą, metaliczną farbą – prezentują się jakby były odlane z metalu. Ciekawie i oryginalnie to wygląda. Na froncie, w drewniany fornir, wmontowana jest płytka pokryta czarną skórą, a dopiero w niej osadzone są głośniki. Twetter (dodatkowo osłonięty dwoma drucikami) wykonany jest z lekkiego aluminium, zaś średnio-niskotonowy ma papierową membranę. Pod głośnikami, na samym dole frontu, przyczepiona jest niewielka tabliczka z napisem „AudioSolutions”.

Tył kolumn uformowany jest dość nietypowo – przypomina jakby klamrę . Są to dwie wypustki tylnej ścianki (lub zagłębienie), w której jest port bass-refeksu, a pod nim dwa bardzo porządne terminale głośnikowe (osadzone na tabliczce znamionowej). Tył Guimbarde przywodzi na myśl takie konstrukcje jak na przykład duńskie Dali Epicon 2.

Kilka danych technicznych. Wymiary skrzynki to: 302 x 175 x 289 mm (W x S x G), masa jednej sztuki – 7 kg. Impedancja znamionowa – 3,1 Ohm, pasmo przenoszenia – 58 – 25 000 Hz. Pozostałe parametry dostępne na stronie polskiego dystrybutora Premium Sound z Gdańska (czytaj TUTAJ).



Nietypowy przekrój poprzeczny - wydłużony trójkąt przypominający kroplę wody "obciętą" z przodu i z tyłu


Górne pokrywy, dolne ścianki i tylne pokryte są farbą metaliczną


Bardzo efektowne forniry "santos palisander", położone wybornie

Na górze: aluminiowy tweeter, osłonięty dwoma drucikami; na dole: papierowa membrana

Terminale głośnikowe i ujście bass-reflexu umiejscowione są w zagłębieniu, na zdjęciu widoczna jest dolna jego część



Guimbarde są bardzo efektowne


Tak prezentuje się kolumna Guimbarde na podstawce szwedzkiej firmy Solid Tech


Zestaw odsłuchowy: wzmacniacze - tranzystorowy Hegel H100 i lampowy Ming Da MC88-C

Przekrój słuchanych albumów muzycznych - skan ze strony WiMP HiFi



Wrażenia odsłuchowe
Producent rekomenduje ustawiać kolumny dość blisko ściany tylnej, tak aby (cytuję) „mogły się nią delikatnie wspomagać – nie należy się przy tym obawiać spłaszczenia sceny stereo czy dudniącego basu. Kolumny zostały zestrojone tak, aby nawet w trudnych warunkach pokazać wszystkie swoje zalety”. Przeznaczone są jako monitory bliskiego pola lub (ustawione na podstawkach) jako nagłośnienie normalnego pokoju odsłuchowego – nawet takiego o rozmiarach 20 – 30 m 2. I właśnie w takich warunkach testowałem litewskie monitory. Jako podstawki używałem szwedzkie Solid Tech oraz polskie Rogoz Audio 4QB40 o masie 30 kg sztuka. Wzmacniacze to lampowy Ming Da MC88-C oraz tranzystorowy Hegel H100. Przewody typu interkonekty, zasilające oraz głośnikowe to seria Xindak Silver.

Po podłączeniu głośników do wzmacniacza i źródła, na pierwszy plan wysuwa się następujące wrażenie: dźwięk odbierany jest jako bardzo spójny, masywny i plastyczny, brzmienie jest bogate, soczyste i plastyczne, ale równolegle również finezyjne i subtelne, czyli takie, które ujawnia niuanse i zawiłości nagrań. Monitory, pomimo niedużych rozmiarów, grają bardzo energetycznie i dynamicznie, nie boją się głośno grać. Kiedy odkręcić gałkę siły głosu, Guimbarde bez problemu oddają duże natężenia sygnału głosu, a czynią to łatwo i bez wysiłku. Brzmią mocno i jednorodnie, bez zmęczenia, czy zadyszki. Można nawet napisać, że litewskie kolumny „grają całym ciałem”, bowiem słuchacz ma poczucie, iż dźwięk wydobywający się z kolumn jest bez mała silnie „wypychany” ze skrzynek, co spowodowane jest ich specyficznym ukształtowaniem – w przekroju poprzecznym jest to kształt wydłużonej kropli wody, na froncie spłaszczonej. Dynamika w skali mikro jest referencyjna, a ta w skali marko – typowo monitorowa. W związku z powyższym, brzmienie jest bardzo szybkie i energiczne, intensywne i prężne, lecz jednocześnie kulturalne i muzykalne. Całość potęgi grania dopełniana jest przez tylne wyloty bass-reflex’ów – powietrze wydmuchiwane jest w dużym natężeniu, wentylacja wnętrza obudów jest bardzo intensywna, co wpływa bardzo korzystnie na obfitość i jakość niskich tonów. Basy są stosunkowo rozłożyste i bujne jak na niewielkie przecież kolumny podstawkowe. Co więcej, niskie tony wyjątkowo jędrne i sprężyste, a także dobrze ułożone, wielowarstwowe i mięsiste, choć oczywiście mają mniejszy wolumen, niż takie, które pochodzą z pełnowymiarowych podłogówek. 

Scena jest trójwymiarowa, szeroka i głęboka. Bardzo sugestywna i przestrzenna. Stereo – więcej niż dokładne. Dźwięk od krawędzi skrzynek odrywa się łatwo i swobodnie. W zasadzie można by te superlatywy à propos sceny i potoczystości dźwięku dalej ciągnąć, lecz aby nie zanudzić Szanownego Czytelnika przejdę do najważniejszej zalety Guimbarde – brzmienia wokali.

Głos ludzki (czyli partie wokalne, itp) oddawany jest przez opisywane kolumny podstawkowe wręcz perfekcyjnie, jest bardzo wysublimowany pod względem tonalnym, co jest przymiotem bardzo dojrzałych konstrukcji. Brzmienie wokalistyki jest przede wszystkim kolorowe i plastyczne, głos jest przekazywany charyzmatycznie, ze słyszalną jego zawiłością oraz barwą. Jest kwintesencją znaczenia słów: ekspresyjny, melodyjny lub fascynujący. Odsłuchy nagrań wokalnych to prawdziwa przyjemność. Zresztą podobnie sprawa ma się z całą średnicą – jest śpiewna i dźwięczna, dorodna i soczysta. Wielobarwna. Natomiast soprany są nie tylko efektywne i efektowna, ale przede wszystkim zapewniają kapitalną selektywność i szczegółowość, które nie są ostre, czy męczące, a są przy tym bardzo precyzyjne. Pozwalają zajrzeć w utwory muzyczne bardzo głęboko, ujawniają dużo informacji o nagraniu, są wyrafinowane brzmieniowo.

Na koniec, niejako w podsumowaniu, muszę napisać, że Guimbarde kosztują w Polsce niecałe 6 000 PLN, czyli z pozoru nie mało (choć to pojęcie relatywne). Jednakowoż ich zaawansowany dźwięk pozwala wycenić je znacznie wyżej. Dostarczają bowiem pełnokrwiste brzmienie, które jest dojrzałe i wysublimowane. Brzmienie, które czaruje homogenicznością pasm, zaskakuje rasowym sznytem objawiającym się perfekcyjnymi wokalami. Przekaz wprost hipnotyzuje kulturą i elegancją, które są równolegle efektowne i dynamiczne; Guimbarde oferują szlachetny dźwięk w wydaniu monitorowym. Polecam posłuchać, bo opisywane kolumny mogą okazać się dla niejednego melomana końcem uporczywych poszukiwań monitorów w cenie < 10 000 PLN. Pełna rekomendacja!

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), Cayin A-55 AT (test TU), NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU), dwie monofoniczne końcówki mocy Rotel RB-03 oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU), Amphion Ion+ (test TU) i Studio16 Hertz Canto Two (test TU)
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech Young DAC z zasilaczem akumulatorowym M2Tech Palmer Power Station (test TU).
Komputery: McBook Apple i Toshiba Satellite S75.
Gramofon: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nagaoka MP-110 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Pro-Ject Phono Box RS, Arrow 1ARC (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Słuchawki: Harman Kardon CL (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), HiFMan HE-300 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), AKG K545 (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU), iFi iCAN Nano (test TU), Taga Harmony HTA-700B i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Xindak serii Silver (test TU), Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...