S

S

MA

Premium Sound

MIP

Polpak

wtorek, 15 sierpnia 2017

[Audio vintage]: radioodbiornik Revox B261


Opisywany tuner został wypożyczony z salonu audio-vintage Nomos z Warszawy

Revox/Studer
Na początek kilka słów o firmie Revox (oryginalna pisownia to ReVox). Została założona w Szwajcarii w Herisau 1951 w roku jako spółka-córka innej słynnej szwajcarskiej firmy Studer. Ta zaś powstała w 1948 roku (ufundowana przez dr Willi Studera) i koncentrowała się na segmencie profesjonalnym/studyjnym audio (wyposażenie radiowe, sprzęt do nagrywania, miksujący, etc). Pierwszą marką Revox był Dynavox. Pod nią powstał pierwszy magnetofon szpulowy Dynavox 100, a wkrótce pojawił jego sukcesor - już pod logo Revox - T26. W 1960 roku wyprodukowano stereofoniczny magnetofon D36, w 1963 - G36, a potem, w 1967 roku, udoskonalony A77 ze sterowanym elektronicznie mechanizmem "direct drive capstan". Oba modele okazały się być wielkim sukcesem - sprzedały się w ilości ponad 80 000 sztuk. Generalnie Revox głównie koncentrował się na technice zapisu/odczytu magnetofonowego, którego stał się wręcz synonimem. Synonimem maksymalnego zaawansowania i innowacyjności. Można tu wymienić kilka modeli magnetofonów z brzegu: Revox A700, B77, PR99 i PR99 MKII, a także późniejsze C274 i C278. Szczytem technologicznym był magnetofon B215 sterowany trzema mikroprocesorami, a wprowadzony na rynek już w 1985 roku.

We wczesnych latach 80-tych XX wieku Revox zainwestował w konstrukcje sprzętu high-fidelity. Tak najpierw powstała seria B7xx, a w połowie lat 80-tych - seria B2xx. Produkowano liczne wzmacniacze, amplitunery, odtwarzacze CD, magnetofony, itp. Do dziś sprzęty te uchodzą za przykład nie tylko doskonałego dźwięku, zaawansowanych technologii, ale także specyficznego, bo jedynego w swoim rodzaju, designu. Opierał się on na skrzyżowaniu funkcjonalności, użyteczności ze studyjną powierzchownością, co wynikało z faktu, iż większość sprzętów Revox wprost wywodziło się ze studyjnej firmy-matki Studer. Na przykład odtwarzacze płyt CS Revox B225 i B226 w większości konstrukcyjnie opierały się na profesjonalnych Studer A725 i A727. Podobnie było z większością tunerów radiowych. W 1994 roku Revox stał się częścią amerykańskiego koncernu Harman International, zaś w 1996 roku zmarł założyciel firm Revox/Studer pan Willi Studer. Obecnie Studer wchodzi w skład Harman International, z kolei Revox jest własnością większościowych szwajcarskich udziałowców instytucjonalnych i prywatnych. Chodzą słuchy, że w Revox trwają prace nad wznowieniem produkcji magnetofonów...

Ciekawa strona m.in. o Revox i jej historii TUTAJ.

Radioodbiorniki Revox
Revox technologię odbioru fal radiowych z eteru zaaplikował już w bardzo wczesnych produktach, albowiem już magnetofon szpulowy T26 wyposażony był w prosty radioodbiornik, a był to rok 1951. Jednakże pierwszy niezależny tuner radiowy powstał dopiero w 1969 roku - to model A76. Produkowany był nieprzerwanie do 1977 roku, choć w kolejnych generacjach MKII i MKIII. W 1973 roku zaprezentowano wysokiej jakości radioodbiornik/przedwzmacniacz A720, a wkrótce potem - w 1978 roku - model B760, który kosztował podówczas aż 1 650 USD. W 1983 roku przedstawiono nowy radioodbiornik B261, który wkrótce (rok 1988) otrzymał aż trzech następców B260, B260-S i B260-E. W międzyczasie (1986 rok) wprowadzono wzmacniacz z tunerem oznaczony jako B286, jak i B285. Co ciekawe, B286 występował także w wersji wyłącznie FM. W 1987 roku zdecydowano o rozpoczęciu produkcji modelu niższego B160, a potem od 1992 roku - C160. 1990 rok to start modelu H6, a potem cyfrowego H7. Historia produkcji radioodbiorników w Revox kończy się pod koniec XX wieku - w 1993 roku pojawił się B26 Emotion (koszt to 1 600 CHF) i, póki co, jest zdaje się ostatnim.

Studer A726, czyli studyjna wersja tunera Revox B261 (zdjęcie z internetu)

Revox B261
Produkowany był przez Revox/Studer w szwajcarskim zakładzie w Loffingen w latach 1982 - 1987. Kosztował wówczas 2 125 CHF (albo 1 500 USD). Jego bezpośrednim następcą był model B260 (oraz model specjalny B260-S) produkowany w latach 1988 - 1991. B261 ma design typowy dla firmy Revox/Studer, czyli stricte nawiązujący do studyjnego. Taka stylistyka może się podobać lub nie, ale trudno jej odmówić oryginalności oraz wyjątkowości. Na pewno trudno pomylić ja z innymi markami. Warto wiedzieć, że w Revox B261 to w rzeczywistości "domowa" wersja radioodbiornika studyjnego Studer A726 (zobacz TUTAJ) - te dwa modele różnią się w istocie tylko tym, że ten drugi ma na froncie specjalne uchwyty do mocowania w rackach.

Tuner zamknięty jest w stalowej obudowie, front to aluminiowa płyta z mnóstwem przycisków i regulatorów. Duża część regulatorów jest przykryta zdejmowaną szybką z przezroczystego tworzywa sztucznego - pod nią znajdują się m.in. przyciski do sterowania licznymi funkcjami dostrajania częstotliwości, w tym wybór automatycznego strojenia w krokach 50 kHz lub 12,5 kHz (0,5 MHz lub 0,0125 MHz), detunowania częstotliwości w przedziałach 0,0125 MHz. Są także regulatory do ustawiania mono/stereo, wyciszania, kalibracji, przyciski wyboru drugiej anteny (antena A/B), separacji kanałów, ale także gniazdo słuchawkowe 6,3 mm wraz z regulacją głośności, co było (i jest) bardzo rzadko spotykane w radioodbiornikach.

Nad szybką/klapką zamontowano dwa wyświetlacze (podświetlane fluorescencyjnie na jasno-zielono) - pierwszy, prawy ma dwa wskaźniki wychyłowe sygnalizujące siłę sygnału i skalę dostrojenia, zaś drugi LCD może wyświetlać listę nazw, zaprogramowanych numerów lub częstotliwości stacji. Specjalny regulator do tego służący znajduje się pod akrylową szybką. Na linii wyświetlaczy, po ich prawej stronie znajdują się długie dwa rzędy dwudziestu dwóch aluminiowych przycisków strojenia stacji, a na ich prawej skrajnej stronie umieszczono duży, pojedynczy dwudziesty trzeci przycisk - to włącznik/wyłącznik zasilania. Jak widać, radioodbiornik B261 jest bardzo bogato wyposażony - można na różne sposoby bawić się dostrajaniem sygnału i wyborem różnych funkcji. Funkcjonalność jest wręcz doskonała. Tuner był opcjonalnie wyposażany w pilot zdalnego sterowania B201.

Brzmienie Revox B261 charakteryzuje się dużą selektywnością, czystością oraz nieprawdopodobną przestrzennością. To jeden z najlepiej brzmiących tunerów z jakimi miałem od czynienia! (Lepszy był tylko polski Amplifikator FM). Zresztą nie dziwota to. Na niemieckojęzycznych forach uważa się, że ​​B261 "jest równy jest topowemu modelowi B760 we wszystkich aspektach". Dodatkowo, że jest "prawie niezniszczalny i brzmi fantastycznie. Niestety, Rexox B261 do wysoce klarownego, mocnego i przestrzennego dźwięku potrzebuje porządnej anteny. To nie jest wysoce czuły japoński tuner, który dobrze stroi na tzw. kawałku drutu. Revox wymaga co najmniej kilku metrów kabla antenowego, a najlepiej profesjonalnej anteny. Wówczas odwdzięczy się krystalicznym i czystym dźwiękiem o fantastycznym rozciągnięciu oraz głębi. Referencyjnym.

Cały prospekt/instrukcja obsługi Revox B261 dostępny jest TUTAJ. Całość w PDF - TUTAJ. Prospekt w języku niemieckim - TUTAJ.

* * *

W Polsce marka Revox/Studer nie jest zbyt popularna, w przeciwieństwie do krajów niemieckojęzycznych gdzie ma status kultowej. Być może bierze się to z tego, że w Polsce do niedawna występowały spore kłopoty z serwisowaniem sprzętów Revox. Na szczęście powstało kilka bardzo rzetelnych serwisów, które wyspecjalizowały się także w urządzeniach Revox, w tym i warszawski Nomos. Zresztą dla chętnego nic trudnego, w Sieci do znalezienia są liczne firmy zajmujące się naprawą i serwisem Revox/Studer - chociażby niemiecki Revox-Online (zobacz TUTAJ). Ponadto, jak wiadomo, Revox/Studer mają własny format wtyków zasilających, więc kabel sieciowy ze "zwykłym" wtykiem nie będzie tu pasować. Często można słyszeć opinie, że oryginalny kabel sieciowy Revox to koszt kilkuset złotych. A tymczasem takowy kabel bez żadnych problemów można nabyć za kilkanaście Euro (zobacz TUTAJ), czyli około 50 PLN.

Kopalnia informacji o Studer/Revox w języku niemieckim - TUTAJ.
Szwajcarska strona Revoxsammler - TUTAJ.
Dużo informacji o Revox, o dziwo, na polskojęzycznych stronach Wikipedii - TUTAJ.



Zdjęta akrylowa szybka przykrywająca dolną partię regulatorów

Dwa duże fluoroscencyjne wyświetlacze



Po prawej - gniazdo słuchawkowe 6,3 mm wraz z regulacją siły głosu; po lewej - gniazdo 6,3 mm wyjścia z przedwzmacniacza wraz z regulacją siły głosu


Ilość regulatorów, przycisków i funkcji przyprawia o zawrót głowy


Ponadczasowy design

Logo ReVox z 1966 roku

Poster B261 z katalogu Revox z 1986 roku (zobacz TUTAJ)

Revox B261 w studio i w domu

Wieża Revox; na pierwszym planie pilot zdalnego sterowania IR - dwie powyższe reprodukcje pochodzą z katalogu Revox z 1984 roku (zobacz TUTAJ)

środa, 9 sierpnia 2017

Interkonekty XLR: Monkey Cable Concept i Monkey Cable Clarity




Wstęp
Już raz na Stereo i Kolorowo miałem do czynienia z przewodami Monkey Cable, ale było to dawno, a kable te jedynie "przeleciały" podczas innej recenzji. Było to przy okazji testu kolumn Definitive Technology BP8060 "Super Towers" (czytaj test TUTAJ
) a zastosowane przewody to subwooferowe Monkey Cable serii Clarity. Głośniki Definitive Technology wymagają przewodów subwooferowych albowiem są to kolumny hybrydowe, częściowo pasywne (tony wysokie i średnie), a częściowo aktywne (tony niskie). Kable Monkey przyniosły wówczas poprawę i wyrównanie basu, który otrzymał większy wolumen oraz propagację, ale także i kontrolę, punktualność oraz zwartość. Mówiąc krótko – stał się doskonalszy i czystszy.

Niedawno, bo w pod koniec czerwca białostocki dystrybutor Rafko, przesłał mi testów kilka kompletów kabli Monkey Cable, prosząc abym spokojnie się z nimi zapoznał, a potem ewentualnie napisał test. I tak, przez cały lipiec osłuchałem je w różnych konfiguracjach, dziś w pierwszej dekadzie sierpnia publikuje test.

Kilka słów o firmie Monkey Cable
Monkey Cable zostało założone przez pana George'a Parnella w Hampshire (United Kingdom) w 2010 rok, czyli stosunkowo niedawno. Jak można przeczytać na firmowej stronie: "Marka Monkey powstała, aby ułatwić wybór współczesnym konsumentom na rynku audio-video". Stąd narodził się pomysł zaprezentowania trzech odmiennych serii dla zasadniczo różnych użytkowników. Na niełatwym, bo przepełnionym rynku akcesoriów zdecydowano się zaprojektować produkty w myśl zasady - "należy zacząć tam, gdzie inni skończyli". Dlatego materiały z których wyprodukowano poszczególne serie okablowania są o poziom lepsze od najlepszych oferowanych na rynku (w porównywalnej cenie) . W przeciwieństwie do innych marek, w Monkey Cable postanowiono budować przewagę konkurencyjną przede wszystkim produktami - ich jakością oraz - oczywiście - brzmieniem. Tzw. magiczny marketing tu nie istnieje, rzetelność stoi na pierwszym miejscu.

Tak Monkey Cable pisze o sobie: "Niezależnie od serii, którą wybierzesz możesz być pewny, że wszystkie nasze produkty spełniają poniższą charakterystykę:
- produkowane są z materiałów o parametrach lepszych niż konkurencyjne produkty w danym segmencie cenowym,
- produkujemy z użyciem najlepszych technik mechaniki precyzyjnej,
- produkujemy wg. własnych innowacyjnych projektów - nie stosujemy brandingu produktów innych producentów pod naszą marką,
- szanujemy Twój czas i pieniądze - otrzymasz od nas dożywotnią gwarancję na produkty Monkey Cable".

Aktualna oferta Monkey Cable jest zaskakująco bogata i szeroka. Obejmuje trzy zasadnicze serie: podstawową Concept, średnią Clarity i nieco wyższą Connoisseur. Brak tu przewodów high-endowych, czy nawet high-fidelity w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, czyli audiofilskim. Przewody Monkey Cable rzadko przekraczają cenę 1 000 PLN, a jeżeli już to są to zaawansowane kable HDMI serii Connoisseur. Portfolio zawiera rozmaite przewody RCA, XLR, głośnikowe, subwooferowe, cyfrowe, optyczne, HDMI i inne. Brak przewodów zasilających. Projekty i koncepcje kabli Monkey Cable powstają w Wielkiej Brytanii, zaś cała produkcja odbywa się w Państwie Środka, co jest normą we współczesnym świecie.


Cały katalog wraz z cennikiem dostępny jest pod TYM linkiem.

Wrażenia ogólne i budowa
Dystrybutor Rafko do testów przesłał mi trzy komplety kabli: Monkey Cable Concept 2 x XLR 1,2 m (zobacz TUTAJ), Monkey Cable Clarity 2 x XLR 1,2 m (zobacz TUTAJ), a także cyfrowy (koaksjalny) Monkey Cable Clarity Coaxial 1 m. Do niniejszej recenzji wybrałem dwa pierwsze, zaś o tym trzecim jedynie wspomnę. Nie żeby Clarity Coaxial był jakiś gorszy, ale musiałem dokonać jakiejś selekcji na potrzeby testów, a trudno porównywać ze sobą przewód koaksjalny z analogowym. Postanowiłem skupić się na odsłuchach zbalansowanej transmisji sygnału audio, o czym szerzej w rozdziale "Wrażenia dźwiękowe".

Monkey Cable Concept XLR
To podstawowe przewody XLR w firmowej ofercie; występują w dwóch różnych długościach: 0,6 m i 1,2 m. Pomimo że są to najtańsze kable XLR Monkey, to jakość wykonania, estetyka i solidność zastosowanych materiałów są wręcz przykładne. Rzetelne polerowane i lakierowane wtyki XLR pokryte 24-karatowym złotem (na złączach), wysokiej jakości przewody otulone izolację w niebieskim kolorze. Żyły wykonane z miedzi OFC o czystości 99,999 %, konstrukcja wewnętrzna Quad-Core Pro Studio, złącza 4 x 22 AWG (19 AWG na kanał), podwójny ekran w 95 % pokryta oplotem. Średnica pojedynczego przewodu wynosi 9 mm.

Monkey Cable Clarity XLR
Reprezentują średnią serię Clarity; występują, podobnie jak przewody Concept, w dwóch długościach: 0,6 m i 1,2 m. Wykonanie i estetyka stoją oczywiście na jeszcze wyższym poziomie niż w Concept, choć większość parametrów technicznych jest identyczna. Wtyki XLR są odlewane, polerowane, częściowo chromowane, a częściowo pokryte lakierem. Złącza są pokryte 24-karatowym złotem. Końcówki są elastyczne, dopasowują się do gniazd zapewniając pewność styków. Żyły wykonane z miedzi OFC o czystości 99,999 %, konstrukcja wewnętrzna Quad-Core Pro Studio, złącza 4 x 22 AWG (19 AWG na kanał), potrójny ekran (w Concept jest podwójny) w 95 % pokryta oplotem. Średnica pojedynczego przewodu wynosi 11 mm. Przewody pokryte są czarnym oplotem.

Monkey Cable Clarity Coaxial 1 m
Dla porządku podaję jeszcze dane przewodu koaksjalnego. Żyła wykonana z miedzi OFC o czystości 99,999 %, potrójny ekran w 95 % pokryta oplotem (płaszczem) z mylaru. Wtyki pokrywane 24-karatowym złotem.


Opakowania Monkey Cable Clarity i Concept

Sposób pakowania Clarity XLR zasługuje na duże uznanie



Więcej niż solidne wtyki XLR serii Clarity


Wtyki XLR mają konektory złocone 24-karatowym złotem

Czarny zewnętrzny oplot kryje trzywarstwowy ekran ochronny


Ekonomiczne opakowanie Concept XLR; aby je otworzyć, należy je rozciąć


Concept XLR zaraz po wyjęciu z opakowania są nieco pogięte; trzeba trochę czasu, aby się rozprostowały


Całkiem niezłe wtyki jak na ekonomiczną cenę przewodów


Niebieska zewnętrzna izolacja ciekawie się prezentuje



Opakowanie przewodu cyfrowego Monkey Clarity Coaxial

Monkey Clarity Coaxial ma potrójny ekran; na zewnątrz płaszcz z mylaru




Wrażenia dźwiękowe
Monkey Cable Concept XLR i Clarity XLR wpinałem pomiędzy wzmacniacze Hegel H160 i Pathos Classic One MKIII, a przedwzmacniacz gramofonowy Musical Fidelity MX-VYNL lub DAC Questyle CMA400i. Używałem też powyższe przewody do monitorów aktywnych Fostex PM0.5d. Wszystkie te urządzenia wyposażone są w gniazda symetryczne. Pozostała część urządzeń towarzyszących wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu. Interkonekty XLR porównawcze to Melodika Purple Rain MD2X20 (test TUTAJ), XLO PRO (test TUTAJ) i Audiomica Laboratory Rhod Reference (test TUTAJ). 

Przewody Clarity XLR kosztują w Polsce niecałe 1 300 PLN, ale patrząc na ich precyzyjne wykonanie i ogólną doskonałą prezencję, producent bez problemu mógłby na nie zażądać co najmniej ze dwa razy więcej. Tym bardziej, że brzmieniowo charakteryzują się niezłym zaawansowaniem. Dźwięk jest otwarty i szczegółowy, barwny i energetyczny, a także zaprawiony w masę i substancję. Żyzny. Co ciekawe, brzmienie jest przykładnie neutralne, pozbawione podbarwień, zabarwień i podkręceń. Czyste. Blisko mu do stuprocentowego dźwięku studyjnego, co jest sporą zaletą. Przekaz jest równy, spójny i  proporcjonalny. Bez agresji, bez afektacji, bez bezczelności - to granie wyraźne i pełne, ale uprzejme i kulturalne. Clarity XLR to świetny wybór do systemów audio wyższej klasy niż budżetowa, myślę że co najmniej do średniej. Przewód ten z DACiem Questyle CMA 400i stworzył fascynujący i synergiczny duet.

Natomiast Concept XLR mają podobną sygnaturę brzmieniową jak Clarity XLR -  spójne, masywne i dynamiczne, a równolegle nieźle naturalne i neutralne, bo wyważone i symetryczne. Cechujące się dźwięcznością oraz plastycznością. Co istotne, nie ma tu żadnych ostrości, ani szklistości. Owszem, Concept nie mają wyższego zaawansowania typowego dla przewodów Clarity, ale ogół przekazu mają identyczny. Dlatego najlepszym dla nich przeznaczeniem będą urządzenia niewymagające głębokiej finezji, ale potrzebujące masy i energii. Na pewno sprawdzą się jako interkonekty dla wzmacniaczy tranzystorowych i monitorów aktywnych. Pierwszorzędny wybór, a do tego wyjątkowo ekonomiczny - atrakcyjny. Bardzo dobra proporcja jakość/cena.

Ceny w Polsce
Monkey Cable Clarity XLR 1,2 m - 1 299 PLN,
Monkey Cable Concept XLR 1,2 m - 569 PLN,
Monley Cable Clarity Coaxial 1 m - 299 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Sterling 20th Anniversary EL34, Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Inaudio FB200 C (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU) i Guru Audio Junior (test TU), a także kolumny aktywne Fostex PM0.5d (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU) i Auralic Aries Mini.
DAC: Questyle CMA400i (test TU) i iFi micro iDSD Black Label (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex TH-7, Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy/DAC: Questyle CMA400i (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Wzmacniacz Cyrus ONE - zapowiedź testu

Zgodnie z sierpniowymi zapowiedziami, dziś przedstawiam nowy brytyjski wzmacniacz Cyrus ONE (zobacz TUTAJ), choć samo określenie "wzmacniacz" nie jest tu do końca precyzyjne. Owszem, Cyrus ONE to wzmacniacz zintegrowany oparty o układy typu D, czyli cyfrowe (trzeciej generacji, mocy 2 x 100 Wat), ale to nie wszystko. Urządzenie wyposażone jest również w nowoczesny odbiornik Bluetooth aptX, co powinno ucieszyć i zainteresować młode pokolenia melomanów często wspierających się strumieniowaniem muzyki via smartfon. Dodatkowo sprzęt ma zainstalowany przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek typu MM (Moving Magnet), a także pełnowartościowy wzmacniacz słuchawkowy z pełnowymiarowym gniazdem 6,3 mm. Co istotne, pokładowy wzmacniacz słuchawkowy jest klasy AB, a załączony odcina główne zasilanie od wzmacniacza głównego, przez co słuchawki są "karmione" wyłącznie wysokokalorycznym prądem, którym nie muszą się z nikim dzielić. Sprytne. Podobne rozwiązania stosują japońskie Leben, czy Accuphase...

Ciekawym rozwiązaniem stosowanym w Cyrus ONE jest też automatyczne dopasowywanie wzmacniacza do impedancji przyłączanych głośników. Fabrycznie system ten nosi nazwę SID – (detekcja impedancji głośnika). Innymi słowy, Cyrus ONE toleruje i akceptuje wszystkie typy głośników, a te niezależnie od oporności, wpina się do gniazd, a wzmacniacz sam wewnętrznie doń  dopasowuje się, czy to wartość 4, czy 6, czy 8 Ohm.

O innych ułatwieniach typu funkcja AV Bypass, umożliwiająca wpięcie wzmacniacza do domowej instalacji kina domowego, czy funkcjach przedwzmacniacza, napisze już przy okazji właściwego testu. Póki co, do Cyrus ONE przypiąłem kolumny Living Voice Auditorium R3, podłączyłem sieciówkę DC-Components Power 4 i "odpaliłem" Tidal HiFi via Bluetooth. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni.










piątek, 4 sierpnia 2017

Monitory aktywne Fostex PM0.4c i Fostex PM0.5d



Wstęp
Nie ukrywam, że od wielu lat jestem dużym zwolennikiem japońskiej firmy Fostex/Foster i mam do niej spory sentyment. Kiedyś, w dawnych latach, konstruowałem dla siebie kolumny na głośnikach szerokopasmowych Fostex. Od tego czasu bardzo polubiłem to przedsiębiorstwo, albowiem relacja jakość dźwięku/wykonanie/cena okazały się być fantastyczne. Jakieś 10 lat temu kupiłem też słuchawki Fostex T-7, które bardzo przypadły mi do gustu.

Przypomnę, że niedawno testowałem premierowy komplet: wzmacniacz słuchawkowy/DAC i słuchawki Fostex HP-A4BL oraz Fostex TH-610 (czytaj TUTAJ). Słuchawki Fostex TH-610 zostały u mnie na stałe i są moimi ulubionymi. Zaś aktualnie piszę test (równolegle z tytułowym) nowych słuchawek Fostex TH-7 (zapowiedź TUTAJ).

Gdzieś w połowie lipca br. warszawski dystrybutor MIP przesłał do mnie dwie pary najnowszych monitorów japońskiej firmy Fostex. Są to monitory aktywne Fostex PM0.4c z membraną średnio-niskotonową z włókna szklanego o średnicy 4 cali oraz monitory aktywne Fostex PM0.5d z membraną o średnicy 5 cali, również z włókna szklanego. Z kolei wysokotonówki to jedwabne kopułki 19 mm.

Fostex Company
Dla porządku rzeczy przypomnę klika najważniejszych informacji o japońskiej firmie Fostex. Powstała w Tokio w 1973 roku jako komercyjna część innego japońskiego przedsiębiorstwa, czyli Foster Electric Company, Ltd (istniejącego od 1949 roku). W skrócie pisząc, Foster zajmowało się i zajmuje przede wszystkim produkcją rozmaitych podzespołów audio hi-fi takich jak głośniki, przetworniki, czy słuchawki. Produkowane tu są także sygnalizatory magnetyczne, mini-głośniki dynamiczne, podzespoły audio używane w samochodach i wiele innych. Z kolei Fostex na bazie produktów Fostera (głównie przetworników głośnikowych) produkuje gotowe kolumny głośnikowe oraz słuchawki. W ostatnich czasach Fostex zaczął także wytwarzać rozmaite wzmacniacze słuchawkowe, DACi i inne. Fostex to również duża produkcja dla rynku PRO takich sprzętów jak mikrofony, rejestratory, różne urządzenia peryferyjne, ale także słuchawki monitorowe, itp. Foster/Fostex to także duży producent sprzętu OEM dla innych marek, by wymienić tylko dwa z brzegu: Denon i Creative. Z kolei przetworniki Fostera można znaleźć w gigantycznej liczbie rozmaitych słuchawek produkowanych przez wiele światowych marek.

Wrażenia ogólne i budowa
Zarówno Fostex PM0.4c, jak i PM0.5d należą do monitorów aktywnych nowej serii PM0 (litery P i M oraz liczba zero). Oprócz nich są też tu monitory PM0.3d o średnicy woofera 3 cale. Monitory te zastępują dotychczasowe PM0.3n, PM0.4n i PM0.5n. Seria PM0 wspierana jest subwooferem Fostex PM-SUBmini2. Występują w trzech odmianach kolorystycznych frontów: czarnym, szarym oraz białym. Do mnie dotarła wersja czarna.

Monitory aktywne (określane też przez producenta jako "Personal Studio Monitors") Fostex PM0.4c i Fostex PM0.5d mogą być przyłączone bezpośrednio do komputera lub za pośrednictwem przedwzmacniacza. Co ciekawe, Fostex oferuje do monitorów własny regulator głośności PC-1e (zobacz TUTAJ) lub kontrolery z DAC - są to Fostex PC-1000USB (zobacz TUTAJ) lub Fostex PC-1000USB-HR2 (zobacz TUTAJ) akceptujący sygnał o wysokiej częstotliwości. Tym samym w łatwy sposób można skonstruować pełnoprawny system studyjny lub nabiurkowy. Wysoka jakość dźwięku, ergonomia oraz profesjonalna stylistyka w jednym, czyli synonim słowa Fostex!

Na moją prośbę dystrybutor MIP dosłał mi dwa kontrolery głośności: Fostex PC-1e (zobacz TUTAJ) oraz Fostex PC-1000USB-HR2 (zobacz TUTAJ) wyposażony w DAC wysokiej rozdzielczości 24 bit/96 kHz (Burr-Brown PCM5101A), co w zupełności umożliwia odbiór sygnału MQA z Tidal Masters! Świetna rzecz. Wystarczy podłączyć tego malucha do komputera (instalacja przebiega samoczynnie), a do niego monitory aktywne Fostex - i już. DAC konwertuje sygnał cyfrowy via gniazdo USB, a regulatorem w prosty sposób można sterować głośnością monitorów. Najtańszy nabiurkowy system hi-fi jaki znam, a jednocześnie o wysokiej jakości dźwięku.

* * *
Fostex PM0.4c 
Charakteryzują się przede wszystkim kompaktowym wymiarem. Posiadają bardzo efektywny wzmacniacz oraz całkowicie przeprojektowany 100 mm woofer i 19 mm tweeter. PM0.4c zostały wykonane z wysokiej jakości materiałów wraz z profesjonalnie wykończoną matową przednią ścianką. Prezentują się całkiem przyjemnie, choć oczywiście sricte w stylu profesjonalnym. Bardzo rzetelna i czysta robota.

Z tyłu jedna kolumna jest wyposażona w regulator głośności, włącznik sieciowy, a także dwa wejściowe gniazda RCA i jedno sieciowe (tzw. ósemka). Są tu także dwa zaciskowe terminale głośnikowe, które należy połączyć przewodem (jest w zestawie) z drugim monitorem. W przypadku używania zewnętrznego regulatora głośności Fostex, regulator siły głosu na monitorku należy odkręcić na maksimum. 

Specyfikacja techniczna:
• Woofer z włókna szklanego i tweeter z jedwabną kopułką
• Wzmacniacz Bi-amp z wysoką efektywnością 30 W (LF) i 30 W (HF)
• Wysokiej jakości matowa ściana przednia
• 2 x wejścia; RCA, regulator głośności
• Pasmo przenoszenia 60 Hz - 20 000 Hz
• Wymiary 130 x 220 x 169 mm
• Masa jednej sztuki 2,4 kg.  
  
Fostex PM0.5d
Monitory Fostex PM0.5d są następcami klasycznego modelu PM-0.5n. Nowe 0.5-tki zostały wyposażone w nowy wzmacniacz cyfrowy o wysokiej skuteczności 35 W (LF) i 23W (HF) oraz nowo zaprojektowane przetworniki średnio- i wysoko-tonowe. Monitorki zewnętrznie mało różnią się od modelu PM.04c - są od nich nieco większe i mają (z tyłu) więcej gniazd. Oba PM0.5d na frontach mają diody sieciowe, w PM0.4c - tylko jeden monitor.

Każdy z monitorów ma osobny wzmacniacz, a przez to i własne gniazdo sieciowe (tzw. ósemka) oraz własny włącznik sieciowy i pokrętło głośności. Oprócz gniazd RCA, oba głośniki mają również gniazda na jack 6,3 mm (TS phone) i równolegle na XLR 3-PIN. Odpowiednie przewody z wtykami TS phone są w komplecie, XLR 3-PIN - brak. W przypadku korzystania z zewnętrznego regulatora głośności, pokrętła głośności na obu monitorów należy rozkręcić na maksimum.  

Cechy:
• nowo zaprojektowany 5-calowy woofer z włókna szklanego i 3/4-calowy tweeter z jedwabną kopułką; 
• wzmacniacz cyfrowy z wysoką efektywnością 35W (LF) i 23W (HF) mocy wyjściowej; 
• wysokiej jakości matowa ściana przednia dostępna w trzech wersjach kolorystycznych (czarna, szara i biała);
• 2 x wejścia; TS phone i RCA PIN;
• funkcja oszczędzania energii zgodna z dyrektywami Europejskimi ErP.

Specyfikacja techniczna:
• 2-drożna obudowa bass-reflex, głośnik niskotonowy z włókna szklanego 
• 5"głośnik wysokotonowy 3/4"
• Pasmo przenoszenia 55 - 30 000 Hz (+/- 3 dB)
• Obudowa drewniana
• Wejście: XLR / TRS (zbalansowane), RCA (niezbalansowane)
• Wymiary (W x H x D): 165 x 270 x 215 mm
• Masa jednej sztuki: 4,5 kg

Tuż po dostawie monitorów

Dwa spore kartony




Więcej niż solidne opakowanie





Fostex PM0.4c




Fostex PM0.5d

Dwie pary monitorów Fostex

Monitory Fostex PM0.5d w dużym systemie; przedwzmacniacz to iFi iDSD Black Label


Monitor Fostex PM0.5d stoi na standzie Solid Tech

Opakowania regulatorów głośności Fostex


Zbliżenie na Fostex PC-1000USB-HR2 - regulator głośności, DAC i wzmacniacz słuchawkowy (!)

Tył Fostex PC-1000USB-HR2

Fostex PC-1e(B)





Tylne panele regulatorów

Rozebrany Fostex PC-1000USB-HR2



Kość Burr-Brown PCM5101A w regulatorze Fostex PC-1000USB-HR2





Fostex PM0.4c jako monitory bliskiego pola



Fostex PM0.5d jako monitory bliskiego pola

Zbliżenie na laptop i regulator głośności/DAC

Na pierwszym planie słuchawki Fostex TH-7

Po lewej stronie komputera widoczne są dwa regulatory głośności

Wrażenia dźwiękowe
Fostex PM0.4 c używałem jako monitory bliskiego pola stawiając je na biurku, zaś Fostex PM0.5d także jako monitory bliskiego pola, ale również ustawiałem je na standach głośnikowych i używałem w dużym pomieszczeniu odsłuchowym (30 m2). Podczas odsłuchów jako monitorów bliskiego pola wykorzystywałem regulatory głośności Fostex (przypinając je do komputera). Z kolei do regulacji Fostex PM0.5d (kiedy stały w dużym pokoju) używałem przede wszystkim przedwzmacniacz iFi micro iDSD Black Label, który w takim zestawieniu sprawdził się zadziwiająco dobrze.

Nowe monitorki Fostexa nie mają zbytnio wygórowanych cen. Cena modelu PM0.4c kształtuje się w okolicy 900 PLN (za parę), zaś PM0.5d - 1 500 PLN (para). Nie jest to dużo jak na sprzęt audio hi-fi, ale w segmencie profesjonalnym jest to normalna cena, czyli optymalna. Owszem, nie należy spodziewać się tu referencyjnego brzmienia, bo to po prostu niemożliwe, ale zapewniam, że monitory Fostera grają naprawdę dobrze, a nawet lepiej. Obie pary mają zbliżoną charakterystykę dźwięku, choć model PM0.5d ma obszerniejszy dźwięk, nieco niżej schodzący, a także ogólnie silniejszy, co może wynikać z faktu, iż zastosowane są tu wzmacniacze w każdym z monitorów (PM0.4c ma wzmacniacz zainstalowany tylko w jednym monitorze, drugi jest napędzany za pośrednictwem przewodu głośnikowego).

Monitory aktywne Fostex najlepiej sprawdzają się jako tzw. monitory bliskiego pola. Wystarczy je ustawić na biurku, podłączyć zasilanie, podpiąć komputer via regulator Fostex PC-1e lub Fostex PC-1000USB-HR2 i nastawić muzykę np. z serwisu streamingowego Tidal Hi-Fi. Brzmienie jest bardzo energetyczne, żywe i obszerne. A nawet zaskakująco obszerne jak na tak małe monitory. Obszar przestrzeni, na którym operują głośniki obejmuje kilka metrów do przodu i z metr, dwa na boki. To wystarcza, aby poczuć "dotyk" muzyki, jej realne istnienie, uderzenie, masę i wymiar. Instrumenty mają sowite wypełnienie, kapitalną dźwięczność, jak i gęstą substancję. Z kolei wokale brzmią naturalnie i optymalnie, są dobrze wykrojone z tła instrumentów, przekonują wyczuciem i niezłą rozdzielczością. Ogól przekazu czaruje nie tylko świetną dynamiką i pierwszorzędną ekspresją, lecz również przykładną, bo symetryczną harmonią oraz zrównoważoną barwą - typową dla monitorów. Dla mnie to spora zaleta Fostexów, grają zdrowym i soczystym dźwiękiem - bez żadnych zahamowań ani uprzedzeń. Bez kompleksów względem droższych konstrukcji budują realny i bezpośredni obraz muzyczny. Czego chcieć więcej w budżetowym mini-systemie nabiurkowo-komputerowym?

Kilka słów o regulatorach głośności Fostex. Fostex PC-1e to najprostszy i najtańszy model (110 PLN). Ma wejście stereo na mały jack i dwa wyjścia RCA. Przekazuje bezpośredni sygnał z komputera (lub z DACa) do monitorów. Jego zaletą jest to, że w monitorach można ustawić siłę głosu na maksimum, a regulację dźwięku dokonywać wyłącznie via Fostex PC-1e. Wygodne jest to w przypadku, kiedy stosuje się zewnętrzny DAC pozbawiony funkcji przedwzmacniacza.

Natomiast regulator Fostex PC-1000USB-HR2 to zupełnie inna liga niż podstawowy PC-1e. Przede wszystkim wyposażony jest w rasowy przetwornik cyfrowo-analogowy USB - i nie byle jaki a w Burr-Brown PCM5101A (!). Kość tę rutynowo montowana jest w kilku urządzeniach Cayin, a także w odtwarzaczach CD Yamaha i wielu urządzeniach przenośnych audio. Pozwala na dekodowanie sygnału wysokiej częstotliwości do 24 bit/96 kHz, co umożliwia bezproblemowe odsłuchy Tidal Master, czyli streaming formatu MQA. Dodatkowo, PC-1000USB-HR2 zainstalowany ma wzmacniacz słuchawkowy z wyjściem na mini-jack 3,5 mm. Innymi słowy, regulator Fostex to jednocześnie DAC USB hi-res, przedwzmacniacz liniowy oraz wzmacniacz słuchawkowy. I to w cenie 429 PLN! Oczywiście, nie muszę wspominać, że owe mini-urządzenie bardzo przyjemnie gra. Oferuje czysty i przestrzenny dźwięk o dużym ciężarze oraz zadziwiającej rozdzielczości.

Konkluzja
Monitory aktywne Fostex PM0.4c i Fostex PM0.5d to pierwszorzędna propozycja dla melomanów poszukujących niedrogiego, a rzetelnego systemu hi-fi na biurko; dla osób pracujących na komputerze, etc. To system plug-and-play, bo z własnym wzmacniaczem/wzmacniaczami. Dodatkowo może być uzupełniony firmowymi regulatorami głośności Fostex PC-1e lub Fostex PC-1000USB-HR2. Ten drugi wyposażony jest w pełnowartościowy DAC HD 24 bit/96 kHz. Jakość budowy, wykonania, a przede wszystkim dźwięku, gwarantowane są super-solidną marką japońskiej firmy Fostex/Foster. Rewelacyjny sprzęt w swojej cenie. Polecam z czystym sercem!

Ceny w Polsce
Fostex PM0.4c - 899 PLN (para);
Fostex PM0.5d - 1 498 PLN (para);
Fostex PC-1e - 110 PLN;
Fostex PC-1000USB-HR2 - 429 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Sterling 20th Anniversary EL34, Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Inaudio FB200 C (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU) i Auralic Aries Mini.
DAC: Questyle CMA400i (test TU) i iFi micro iDSD Black Label (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex TH-7, Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy/DAC: Questyle CMA400i (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...